expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

14 listopada 2014

Brown coat & beige dress

Poprzednim razem moje lenistwo zdradziły liście, tym razem chyba mi się upiecze, gdyż tło na dzisiejszych zdjęciach jest już typowo listopadowe :). Niestety, wcale nie oznacza to, że w przeciągu paru ostatnich dni udało mi się znaleźć skuteczne lekarstwo na chorobę występują pod nazwą "nicnierobienie". Choć moje (prawdopodobnie) najdłuższe wakacje w życiu zakończyły się 1,5 miesiąca temu, moje wewnętrzne ja (czymkolwiek jest) nadal się z tym nie pogodziło i skutecznie utrudnia mi życie - ono leniuchuje, a Ania ma wyrzuty sumienia (czy to może oznaczać, że jest jeszcze dla mnie nadzieja?). Abstrahując od tego jak kreatywnie udaje mi się marnować czas, chciałabym w tym miejscu oznajmić, że postaram się publikować nowe posty dwa razy w tygodniu (nie, wcale nie brzmię mało wiarygodnie, biorąc pod uwagę wstęp, WCALE :D). Czuję też potrzebę obiecania czegoś sobie, gdyż do tej pory pomimo ogromnej sympatii do futbolu, jak ognia unikałam meczy polskiej reprezentacji. Wzbraniałam się przed oglądaniem jej zmagań z powodów  czysto zdrowotnych tj. zależało mi na tym, żeby uniknąć zaawansowanego stadium nerwicy. Ostatnie cudowne wydarzenia (zwycięstwa z NIEMCAMI, Szkocją i Gruzją) powoli leczą mój lęk. Czuję, że następne spotkanie spędzę już przed telewizorem i to bez filiżanki melisy w ręku :)! W tym optymistycznym nastroju zostawiam Was z typowo jesienną stylizacją - wygodną, kobiecą, w stonowanych, ciepłych odcieniach beżu i brązu. 














ph. my Mum 

Zara coat | Stradivarius dress | Top Secret belt | H&M scarf | no name necklace | Pull&Bear bag | TK Maxx (Tamaris) shoes

10 listopada 2014

Beginning. Finally! | Floral shirt and black skirt

Witajcie na moim blogu - słowa te kieruję przede wszystkim do moich przyjaciół, którzy doskonale potrafią odczytać prawdziwe, głębokie znaczenie słowa "finally" z tytułu postu ;). W KOŃCU zdobyłam się na odwagę. W KOŃCU w jakimś małym stopniu uwolniłam się od swojego lenistwa. W KOŃCU zrobiłam coś, co planowałam od paru ładnych lat, kiedy z nieskrywaną zazdrością przeglądałam ulubione blogi. Ostatnie miesiące wiążą się z kilkoma nowymi etapami w moim życiu, z których pierwszym i najważniejszym jest rozpoczęcie studiów. Drugi zafundował mi złodziej w centrum handlowym, który wykradł mi z torebki telefon i cofnął mnie w czasie o rok, kiedy jeszcze wierzyłam, że życie z telefonem umożliwiającym tylko dzwonienie i wysyłanie wiadomości tekstowych (dla nieco większej rozrywki słuchanie radia :D) to żaden problem. Nieco podłamana całą tą smutną sytuacją przypomniałam sobie słowa Reginy Brett pochodzące     z książki "Jesteś cudem" - "Sekret życia to wiedzieć, że sam spełniasz marzenia". Brzmi banalnie?           Nie zaprzeczę, ale m.in. te proste słowa sprawiły, że przestałam bać się realizacji swoich pomysłów. Dziękuję wszystkim, którzy zachęcali mnie do stworzenia mojego miejsca w sieci - mam nadzieję, że Was nie zawiodę, Was i siebie :)! Co znajdziecie na annaziel? Głównie zdjęcia stylizacji, ponieważ to moda będzie grała tutaj pierwsze skrzypce. Nie odmówię sobie jednak przyjemności przelewania na wirtualny "papier" myśli,  które szczególnie będą w danym momencie zaprzątać mi głowę, dlatego całkiem prawdopodobne,   że pojawią się tutaj przemyślenia o piłce nożnej (tak, dobrze przeczytaliście ;)), literaturze, muzyce             czy podróżach. 

Póki co zostawiam Was ze zdjęciami zrobionymi ok. miesiąc temu (zielone liście na drzewach nie kłamią,       to był długo wyczekiwany początek :D) przez niezawodną Martę Żuk (jej prace znajdziecie na fanpage'u na FB pod nazwą MZ Photography). Makijaż do sesji wykonała utalentowana Emilia Rzeszot, a nagłówek jest dziełem Adrianny Gregorek (DZIĘKUJĘ).















Pulll&Bear leather jacket | sh shirt | Sinsay skirt | Gatta tights | Marks&Spencer necklace | Kazar heels